Žena za pultem
niedziela, 19 maja 2013
Angelina
Po fali newsów , która zalała nas od wczesnego poranka (min.mój ulubiony "żółty pasek" na TVN24) o mastektomii Angeliny Jolie , z racji tego że jestem w grupie wysokiego ryzyka i siłą rzeczy mocno zainteresowana tematem zaczęłam drążyć. I o to co min.wyczytałam :
RMF "Około 100 tys. kobiet w Polsce ma mutację w genie BRC1 - powiedział w rozmowie z dziennikarką RMF FM profesor Jan Lubiński, kierownik Zakładu Genetyki i Patomorfologii Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie. - U wszystkich kobiet, u których w rodzinie wystąpił rak piersi i rak jajnika oraz które są w wieku pełnoletnim, można wykonać na koszt NFZ test BRC1 - dodaje profesor.
Profesor Lubiński przypomina, że gen BRC1 jest bardzo ważny dla naprawy uszkodzeń w naszym DNA. - U 0,5 proc. osób w Polsce jest on wadliwy. Te osoby mają zwiększone ryzyko przede wszystkim raka piersi i raka jajnika. Około 100 tys. kobiet w Polsce ma mutację w genie BRC1 - dodaje.
Ważną informacją dla wszystkich Polek, jest to, że, aby przeprowadzić test takiego genu wystarczy poprosić, czy lekarza pierwszego kontaktu, czy specjalistę, o skierowanie do onkologicznej poradni genetycznej. - W każdym województwie jest taka placówka - mówi profesor."
(http://www.rmf24.pl/ )
Ok , super. Ale następnie czytam wywiad z regionalnym profesorem :
"Zdaniem doktora Marka Bębenka, chirurga-onkologa z Dolnośląskiego Centrum Onkologii przy pl. Hirszfelda, zabieg, jakiemu poddała się hollywoodzka aktorka Angelina Jolie, był trochę na wyrost. - W tej chwili na świecie odchodzi się od takich prewencyjnych zabiegów. Najważniejsze są regularne badania - uważa specjalista. ...
Konieczne są badania laboratoryjne, które nie są finansowane przez NFZ. Ich koszt - w zależności od laboratorium wynosi od 200 nawet do 400 złotych. Jednak jakość tych badań w niektórych laboratoriach jest wątpliwa. Najlepiej skonsultować się wcześniej ze specjalistą genetykiem.
(wroclaw.gazeta.pl)
Czyli albo ja jestem głupia i nie potrafię czytać ze zrozumieniem albo coś tu nie gra. Jak to możliwe ,że na Pomorzu badania można wykonac nieodpłatnie , a już na Dolnym Śląsku nie ? Oczywiście sprawdzę to sobie ale po raz kolejny mam wrażenie , że coś z tą prewencją oraz leczeniem nowotworów jest nie tak. Jakby nikomu nie zależało na tym aby rak był uleczalny.Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych ale w przypadku leczenia nowotworowego odnoszę wrazenie, że w naszym kraju bardziej się "opłaca" leczyć niz zapobiegać.
UPDATE :
Znalazłam cudowna receptę na raka :
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=601467116537975&set=a.246655762019114.67752.246609668690390&type=1&theater
jest też kolejny post :
"Przepraszam tych, którzy poczuli się osobiście dotknięci tym, co napisałam. Ostatnią rzeczą, jakiej chciałam, byłoby sprawienie komuś przykrości.
Przepraszam tych, którzy poczuli się osobiście dotknięci tym, co napisałam. Ostatnią rzeczą, jakiej chciałam, byłoby sprawienie komuś przykrości.
Podtrzymuję jednak to, do czego mam pełne przekonanie:
Ludzki organizm został tak zaprojektowany, żeby utrzymywać się w zdrowiu. Ludzki organizm jest tak skonstruowany, że jest w stanie sam leczyć siebie, regenerować i naprawiać to, co jest w nim zepsute.
Substancje chemiczne dodawane do powszechnie sprzedawanego jedzenia niszczą organizm w taki sposób, że uniemożliwiają mu samoleczenie i przywracanie w twoim ciele naturalnej wewnętrznej równowagi. I stąd się biorą choroby.
I teraz to, co najtrudniejsze i co wywoła protest:
Jeżeli chcesz być zdrowy, przestań jeść śmieciowe jedzenie, przestań jeść jakiekolwiek gotowe produkty sprzedawane w sklepach – od jogurtu owocowego przez dżemy, wszystkie produkty z proszku, w puszkach, słoikach i kartonach, aż po chleb, bułki, lody i wędliny. Podkreślam, że chodzi o rzeczy kupione w sklepie.
Przestań pić alkohol i stosować wszystkie używki.
Zacznij jeść wyłącznie proste potrawy, które sam zrobisz z kasz, ryżu, warzyw i owoców, jedz orzechy i różne nasiona.
Wtedy twój organizm odzyska naturalną równowagę, naprawi wszystko to, co jest w nim nieprawidłowe – także geny – a ty będziesz zdrowy.
Wiesz dlaczego to jest trudne?
Bo w naszej cywilizacji zawsze łatwiej przerzucić winę na kogoś – na państwo, na lekarza, na zatrute powietrze, na geny.
Ale prawda jest taka, że teraz, kiedy jesteś zdrowy, swoim sposobem życia i odżywiania się decydujesz o tym, czy będziesz zdrowy także za rok i 10 lat.
Dlatego warto wyrzec się smakołyków, które być może sprawiają ci przyjemność, ale jednocześnie niszczą się bardzo powoli od środka.
Dla mnie też kilka wyrzeczeń jedzeniowych nie było łatwych, ale zrobiłam to z pełnym przekonaniem i bez wahania.
Ja jestem odpowiedzialna za moje zdrowie.
Jestem tego w 100% pewna."
No cóż - o ile zgadzam się co do śmieciowego jedzenia, jestem całym sercem za ideą slow food to tekst wyżej wymienionej mnie zadziwił.Naprawdę ktoś wierzy,że nasiona i orzechy mogą "naprawić"geny ? Straciłam sympatię do Beaty , miałam o Niej inne zdanie.
wtorek, 12 czerwca 2012
Hopsa,hopsa wodujemy mopsa
Na kolejny,pięćdziesiąty już bodajże długi weekend tego roku wybralismy się w piękne okolice jeziora Dominickiego czyli do Boszkowa lub jak podaje AccuWeather.com do Greater Poland ;)
Cel wycieczki był określony jako naukowo-wypoczynkowy czyli dorośli mieli wypoczywać a dziecko w osobie mopsa miało poznac uroki życia piechura oraz wodołaza. Plan został wykonany w 100 % , mops wrócił wymęczony po kokardki ale szczęśliwy i nawet lekko schudnięty :)
Przygotowania do pierwszego wyjścia w teren
okoliczności przyrody były jak najbardziej urokliwe
i sprzyjały spacerom
chociaż małe mopsie łapki przyzwyczajone dotąd do miejskich trotuarów czasami odmawiały posłuszeństwa
na szczęście ojciec chętnie wyręczał Gutka w chodzeniu dzięki czemu matka Guśka mogła oddać się innym zajęciom praktycznym jak na przykład palenie papierosów
po powrocie ze spacerów każdy udawał się do swoich zajęć, np. dziewczyny odkryły w sobie ogrodnicze pasje
a panowie zajęli się tworzeniem nowej kolekcji na lato 2013
zaś Ruda jak zwykle z pełnym poświęceniem oddała się dłubaniu słonecznika
W końcu przyszedł czas na wydarzenie wieczoru czyli mecz Polska-Grecja , należało się solidnie przygotować
po tak wzruszających wydarzeniach przyszedł czas na odpoczynek i wyciszenie
oraz małą partyjkę w rodzinnym gronie
ponieważ nie samym sportem czlowiek żyje zwiedzaliśmy okoliczne miejscowości
robiliśmy zdjęcia na fejsbuczka
Cel wycieczki był określony jako naukowo-wypoczynkowy czyli dorośli mieli wypoczywać a dziecko w osobie mopsa miało poznac uroki życia piechura oraz wodołaza. Plan został wykonany w 100 % , mops wrócił wymęczony po kokardki ale szczęśliwy i nawet lekko schudnięty :)
Przygotowania do pierwszego wyjścia w teren
okoliczności przyrody były jak najbardziej urokliwe
i sprzyjały spacerom
chociaż małe mopsie łapki przyzwyczajone dotąd do miejskich trotuarów czasami odmawiały posłuszeństwa
na szczęście ojciec chętnie wyręczał Gutka w chodzeniu dzięki czemu matka Guśka mogła oddać się innym zajęciom praktycznym jak na przykład palenie papierosów
po powrocie ze spacerów każdy udawał się do swoich zajęć, np. dziewczyny odkryły w sobie ogrodnicze pasje
a panowie zajęli się tworzeniem nowej kolekcji na lato 2013
zaś Ruda jak zwykle z pełnym poświęceniem oddała się dłubaniu słonecznika
W końcu przyszedł czas na wydarzenie wieczoru czyli mecz Polska-Grecja , należało się solidnie przygotować
zwarci i gotowi udaliśmy się tam gdzie wszyscy tego wieczoru czyli do Zatoki
emocje było wielkie choć rzadkie
po tak wzruszających wydarzeniach przyszedł czas na odpoczynek i wyciszenie
oraz małą partyjkę w rodzinnym gronie
ponieważ nie samym sportem czlowiek żyje zwiedzaliśmy okoliczne miejscowości
robiliśmy zdjęcia na fejsbuczka
oraz urządzaliśmy zawody pływackie naszym pociechom
okazało sie że mops pływać za bardzo nie umie ale lubi
w przeciwieństwie do Majki która nie dość że pływa to jeszcze nurkuje
lub Sprocketa któremu większą frajdę sprawia łapanie wody niż pływanie
jednak mops jest psem dzielnym i się nie poddaje tylko się uczy
poza tym mały klops miał mnóstwo wrażeń - poznawał nowe zwierzęta
uczył się jak skutecznie żebrać podczas posiedzeń knajpianych
polubił czesanie
i prawie polubił branie na kolanka
wyjazd był wyjątkowo udany tylko jak zwykle za krótki. Czekamy na następny długi weekend
Subskrybuj:
Posty (Atom)


































































