wtorek, 12 czerwca 2012

Hopsa,hopsa wodujemy mopsa

Na kolejny,pięćdziesiąty już bodajże długi weekend tego roku wybralismy się w piękne okolice jeziora Dominickiego czyli do Boszkowa lub jak podaje AccuWeather.com do Greater Poland ;)

Cel wycieczki był określony jako naukowo-wypoczynkowy czyli dorośli mieli wypoczywać a dziecko w osobie mopsa miało poznac uroki życia piechura oraz wodołaza. Plan został wykonany w 100 % , mops wrócił wymęczony po kokardki ale szczęśliwy i nawet lekko schudnięty :)


Przygotowania do pierwszego wyjścia w teren


okoliczności przyrody były jak najbardziej urokliwe



i sprzyjały spacerom





chociaż małe mopsie łapki przyzwyczajone dotąd do miejskich trotuarów czasami odmawiały posłuszeństwa





na szczęście ojciec chętnie wyręczał Gutka w chodzeniu dzięki czemu matka Guśka mogła oddać się innym zajęciom praktycznym jak na przykład palenie papierosów




po powrocie ze spacerów każdy udawał się do swoich zajęć, np. dziewczyny odkryły w sobie ogrodnicze pasje



a panowie zajęli się tworzeniem nowej kolekcji na lato 2013




zaś Ruda jak zwykle z pełnym poświęceniem oddała się dłubaniu słonecznika



W końcu przyszedł czas na wydarzenie wieczoru czyli mecz Polska-Grecja , należało się solidnie przygotować





zwarci i gotowi udaliśmy się tam gdzie wszyscy tego wieczoru czyli do Zatoki









emocje było wielkie choć rzadkie



po tak wzruszających wydarzeniach przyszedł czas na odpoczynek i wyciszenie


oraz małą partyjkę w rodzinnym gronie



ponieważ nie samym sportem czlowiek żyje zwiedzaliśmy okoliczne miejscowości


robiliśmy zdjęcia na fejsbuczka


oraz urządzaliśmy zawody pływackie naszym pociechom




okazało sie że mops pływać za bardzo nie umie ale lubi






w przeciwieństwie do Majki która nie dość że pływa to jeszcze nurkuje




lub Sprocketa któremu większą frajdę sprawia łapanie wody niż pływanie



jednak mops jest psem dzielnym i się nie poddaje tylko się uczy





poza tym mały klops miał mnóstwo wrażeń - poznawał nowe zwierzęta


uczył się jak skutecznie żebrać podczas posiedzeń knajpianych


polubił czesanie



i prawie polubił branie na kolanka


wyjazd był wyjątkowo udany tylko jak zwykle za krótki. Czekamy na następny długi weekend